Zabawa, zabawki

Być jak muzyk

bo artystą może być każdy!

Od rana do wieczora uwertury, partytury, sekcje dęte, a czasem nadęte. Nieustanne gamy i pasaże. Strojenie i to wcale nie min. Jeśli wasze dziecko od rana komponuje, wystukuje i nuci, to znak, że macie w domu małego muzyka. I choć nauka gry bywa wyboista, a czasem nawet lekko irytująca dla ucha (ach te skrzypce…), z talentem się nie dyskutuje, a się go wspiera. Janod zadbał o edukację muzyczną domowego kompozytora. Jakość w duecie z designem! Ukulele, marakasy, pianina, a nawet akordeony – drewniane zabawki stylowo obsypane confetti to gratka dla każdego wirtuoza i może początek małej domowej orkiestry?

Dziś w muzyka wczuje się Kalinka, a my podglądamy z jej mamą Olimpią, jak to jest być małym artystą. Nie ma wątpliwości kto tu gra pierwsze skrzypce. Zaczynamy!

 

Praktyka czyni mistrza

Wie o tym każdy muzyk nieustannie wygrywający gamy. Bez ćwiczeń się nie obejdzie, a zwłaszcza jeśli na horyzoncie ważny koncert. Ale o tym na razie sza! Kalina ćwiczy absolutnie wszędzie i z niesłabnącym zapałem.

Jako multiinstrumentalista z łatwością urywa gitarowe pobrzękiwanie, by kontynuować frazę na harmonijce, a potem jeszcze zakończyć metalicznym dźwiękiem tamburynu. Skoro nie ma innych muzyków na pokładzie, trzeba sobie jakoś radzić!

Zestaw Janod Confetti daje pole do popisu dla małego muzyka. Dzień zaczyna się od gitarowych rozgrzewek i leniwego bluesa, w towarzystwie wiernego kociego fana. To nie żadne brzdęku, to piosenka o życiu – dwa lata pełne emocji, nowych doznań i odkryć. Jest o czym śpiewać.

Lekcje pobierane u taty, czyli lepiej nie można. Gitarowe riffy rozbrzmiewają w całym domu, mały muzyk ćwiczy na podłodze, na łóżku i na komodzie.

Jednoosobowa orkiestra przechodzi w sekcję dętą, bo do akcji wkracza harmonijka. Klimaty jak przy ognisku na koloniach, no prawie! Muzyk w skupieniu wygrywa rzewne melodie, kot zasypia, ale muzyka płynie dalej. Już niedługo koncert, na który bilety wyprzedały się w pięć minut. Misie z górnych półek musiały stać w kolejce po dodatkowe wejściówki. I to w deszczu. Ale zanim artysta wkroczy na scenę, ostatnie próby i przymiarki stroju!

Tadam! Światło reflektorów i zupełna cisza na sali, choć pluszowe lisy to zazwyczaj gaduły. – Psst – napomina królik w pierwszym rzędzie. Pierwsze takty, pierwsze akordy… i po chwili widzowie wtórują refren. Same hity!

A jakie są wasze domowe przeboje?

zdjęcia: Olimpia / sielskiwarsztat.pl

 

Leave a comment 1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać