inspiracje, Podróże

Awokado gratis!

Na idealnie miękkie awokado, podarowane przez hiszpańskiego straganiarza, trzeba sobie zasłużyć. Tego rodzaju uprzejmości przydarzają się zwykle tutejszym, a nie wpadającym w pośpiechu na bazar turystom. Dlatego Kasia, Kuba i Teo podróżują bez pośpiechu, oswajają się z miejscem, ograniczają sytuacje stresowe do minimum i planują wyprawę z wyprzedzeniem. Uczmy się od nich!

Po to właśnie powstał nasz nowy cykl: Rozmowy o podróżowaniu. Chcemy podejść do rodzinnych wyjazdów praktycznie, pytać naszych ulubionych podróżników o ich sposoby na relaksujący wypad z dziećmi, co – przy odrobinie dobrej woli i sprawnej organizacji – na pewno się uda. Kasia wyjeżdża dużo i często, zwykle na dłużej niż kilka dni – także po to, by na miejscu pracować. Dlatego zna wartość dobrze spakowanej walizki i dokładnego researchu tuż przed podróżą. Jedziemy przecież po to, żeby odpocząć i pobyć razem, a nie zamartwiać się drobiazgami. Posłuchajcie świetnych rad Kasi, a żadna wpadka w podróży nie pokrzyżuje waszych planów.

 

***

Opowiedz o napiękniejszym miejscu, które razem odwiedziliście.

Niemal każde odwiedzane przez nas miejsce wydaje mi się być tym najpiękniejszym. Teraz jesteśmy świeżo po powrocie z Andaluzji i stwierdzam, że najpiekniejsza na świecie jest Tarifa. Chociaż gdybyś zapytała mnie pół roku temu, to pewnie odpowiedziałabym, że Porto. Generalnie na moją ocenę piękna miejsca wpływa w połowie klimat miasta, czyli knajpki i ludzie, a w połowie bliskość oceanu czy morza. Nie mogę się zakochać w miastach bez dostępu do wody i tak na przykład Ronda mnie oszołomiła, ale nie rozkochała w sobie.

 

 

A gdzie już nigdy nie wrócicie, bo było najgorzej?

Do podróży z dzieckiem podchodzę poważnie. Dużo czytam i sprawdzam. Dlatego nie zdarzyła nam się żadna większa wpadka. No może bardzo słaby był wypad w lutym do Węgorzewa na Mazurach. Ale z wyjazdów bez dziecka koszmarnie wspominamy wyprawę z plecakami do Maroka. Wielogodzinne podróże autobusem bez klimatyzacji w 40-stopniowym upale, kiedy wszyscy pasażerowie mieli chorobę lokomocyjną. To była nasza codzienność. Nigdy więcej.

Uwielbiam Twój wpis Zostańcie w domu! 11 powodów, dla których nie warto podróżować z niemowlakiem. Powiedz, czy mieliście na początku chwile zwątpienia i marudzenia, czy od razu poszliście na żywioł z Teo i odtąd niestraszne wam są żadne trudniejsze przypadki?

Ojej, dziękuje – mnie ten post jakoś stresuje. Napisałam go w reakcji na komentarze matek na jakimś forum – wszystkie panikowały w wątku o podróżowaniu z dzieckiem. W naszym przypadku sytuacja była utrudniona. Rzadko o tym piszę, a właściwie nigdy tego głośno nie mówiłam, ale pierwsze miesiące z Teo spędziliśmy w szpitalu z powodu jego wrodzonych chorób i wydawało nam się, że nigdy nie uda nam się nigdzie wyjechać. W każdym razie lekarze nam odradzali. Dlatego właśnie zaczynaliśmy od Polski, od 2 dni, od 5 dni, a teraz jeździmy na miesiąc za granicę. Ale ograniczamy się do Europy i nie planujemy tego zmieniać, bo bliskość lekarzy jest dla nas kluczowa. Więc jeśli ktoś mi mówi potem, że się nie da podróżować z dzieckiem, bo coś tam, to ja staram się szukać rozwiązań. Skoro nam się udaje, to większość osób też sobie poradzi. Nigdy nie mieliśmy chwil zwątpienia i marudzenia, bo podróżowanie to nasza największa pasja i coś, bez czego nie potrafimy żyć.

 

 

Wolisz podróżować powoli, pobyć w wybranym miejscu trochę dłużej, zobaczyć mniej, ale nie gnać? Czy odwrotnie, wykorzystywać każdą minutę i zaliczać atrakcje?

Zdecydowanie wolę pobyć dłużej w jednym miejscu. Lubię je tak megapoznać i doświadczyć życia niemal jak lokaleska. Podpatruję zwyczaje mieszkańców, staram się nie kopiować ich, ale wyłapywać jakieś chwilę dla siebie. W Maladze zaczynałam dzień od zakupów na Mercado. Po miesiącu miałam już tam swoich ulubionych sprzedawców, którzy wybierali mi najbardziej dojrzałe mango i dorzucali awokado w gratisie. Nasze podróże to nie wakacje – całe dni normalnie pracujemy, zmieniając się opieką nad Teo, stąd też skupiamy się na jednym miejscu. W Andaluzji dużo zwiedzaliśmy autem i muszę powiedzieć, że takie jeżdżenie też ma swoje ekscytujące oblicze, ale ja zostanę przy długotrwałym poznawaniu miast.

 

 

Jakie miejsce poleciłabyś osobom, które chciałyby wyjechać z rodziną z kraju i popracować zdalnie w pięknych okolicznościach przyrody?

Ja bardzo lubię Hiszpanię. To niezwykle otwarte i przyjazne państwo, a mieszkańcy uwielbiają małe dzieci. Przez to wszędzie znajdziemy place zabaw i krzesełka dla dzieci w restauracjach. Więc może Barcelona, San Sebastian, Malaga albo Walencja? No widzisz, nawet polecam tylko miasta z dostępem do wody (śmiech). Ale jeśli rodzice mają odwagę, to taka zdalna praca połączona z wyjazdem mogłaby sprawdzić się w Azji (Tajlandia lub Bali). O ile nie rozleniwia rodziców zbyt gorący klimat oraz nie przeszkadza różnica czasu.

 

 

 

Kiedy najlepiej zacząć podróżować z dzieckiem, czy jest idealny moment?

Kiedyś czytałam, że za taki moment przyjmuje się odpadnięcie kikutka z pępka. Nie wiem czy tak rzeczywiście jest, ale nasz pediatra stwierdził, że to bardzo ciekawa teoria. My czekaliśmy, z przyczyn niezależnych od nas, kilka miesięcy, ale jeśli dziecko jest zdrowe, a wy macie ochotę, to można jechać już po 3 tygodniach od urodzenia maluszka. Uważam, że wcale nie trzeba nikomu nic udowadniać i jechać od razu. Warto się poznać z dzieckiem, nauczyć się siebie, stworzyć przyjazne warunki w domu. Ja zaczęłam od pobytu w spa, które miało za zadanie zrelaksować rodziców wykończonych nocnym wstawaniem. Na początku martwiłam się, że Teo będzie płakał w hotelu i komuś może to przeszkadzać, ale pokoje hotelowe są wyciszone znacznie lepiej niż mieszkania, no i takie ośrodki mają własne restauracje i baseny. Warto dziecko przyzwyczajać od pierwszych dni do podróży samochodem, jeśli tak będziecie podróżować. Ale najlepiej do wszystkiego podejść na luzie i nie spieszyć się. Ten pierwszy wyjazd to ma być przede wszystkim relaks.

 


Na co trzeba zwracać uwagę planując podróż z małym dzieckiem? Co pomaga, co przeszkadza?

Jeśli chodzi o wyjazdy w Polsce, to warto zwrócić uwagę na to, czy w hotelu jest ogrzewanie, czajnik, czy jest czysto, czy hotel ma dobre opinie. Dobrze jest sprawdzić, czy nie są to tereny z kleszczami i czy podróż nie będzie za długa. My na początku jeździliśmy maksymalnie do 3 godzin drogi, tak aby podróż zbiegła się z drzemką Teo. Nie warto z dzieckiem do 6 miesiąca życia zaprzątać sobie głowy sprawdzaniem, czy hotel jest przyjazny dzieciom, czy ma place zabaw i przewijaki i krzesełka. Dziecko możecie przewijać w pokoju, a karmić w wózku. To, czy Hotel ma udogodnienia dla dzieci robi się istotne po 1 roku życia dziecka, kiedy trzeba maluszka czymś zająć. Dla niemowlaka najważniejsze są bezpieczeństwo i rodzice.

A jeśli chcemy wyjechać z Polski?

Ja zwracam uwagę na pogodę – z dzieckiem najgorszy jest deszcz, bo wtedy siedzi się w domu oraz zbyt wysokie temperatury. Sprawdzam, czy miasto nie jest położone na wniesieniach (Lizbona z wózkiem nas zniszczyła), czy jest plaża (oczywiście, jestem monotonna) oraz na dojazd z lotniska. Nie lubimy po długim locie jechać kolejnych 3 godzin autem. Unikamy tego i albo wybieramy fajne miejsca blisko lotnisk, albo pierwszą noc po przylocie śpimy w hotelu koło lotniska, a w podróż samochodem ruszamy z samego rana. Generalnie warto wybrać miejsce, które podoba się nam, rodzicom i w którym poczujemy się dobrze. Dzieci łatwo adaptują się do warunków, kiedy rodzice są szczęśliwi i zrelaksowani.

 

 

Jak Teo znosi podróże samolotem i czy kiedykolwiek był z tym kłopot. A jeśli tak, jak go rozwiązaliście? I ogólnie – jak się przygotować do takiej podróży samolotem, co zabrać, co sobie darować?

Uwielbiałam latać samolotem przed urodzeniem Teo. Uwielbiałam. Teraz nie śpię za dobrze już noc przed lotem. Zawsze martwię się o to, jak to będzie, bo Teo nie chce w samolocie spać. Więc bywa, że ze zmęczenia bardzo marudzi. Ratujemy się wtedy Świnką Peppą i różnymi zabawkami, czytamy książeczki. Na szczęście ostatnio udało mi się synka uśpić w TULI już na pokładzie i przespał błogie 2 godziny, co daje nam nadzieję na jakieś dłuższe wyprawy. Jeśli chodzi o samolot, to warto zabrać wodę i podać ją maluszkowi przy starcie i przy lądowaniu, bo ciśnienie powoduje zatykanie uszek. Ja podaję też czasem wafelka, bo gryzienie i połykanie śliny daje ten sam efekt, a wafelka Teo chętnie je, wiadomo. Warto zabrać swój przewijak, bo można go rozłożyć na małym i niewygodnym przewijaku samolotowym. Ja ubieram syna na cebulkę, ponieważ w samolocie bywa bardzo gorąco, a po lądowaniu na przykład nie ma rękawa i pada śnieg. Więc krótki rękawek, bluza, kurtka w zapasie i czapeczka będą dobrym pomysłem. Warto przy pakowaniu do samolotu kierować się zasadą, że pakujemy to, co dziecko potrzebowałoby przez ten sam czas w domu, oczywiście z rozwagą. Ale taką liczbę pieluszek, ubranko na zmianę, jeśli dziecko się brudzi, tyle jedzenia, ile w tym czasie zjada, itd. Doliczcie również dojazd na lotnisko, oczekiwanie na lot i dojazd do hotelu. Jeśli dziecko je mleko modyfikowane, to dobrze mieć zapas na wypadek opóźnień lub jakiś nieoczekiwanych zmian planów. Nie warto zabierać nadmiaru zabawek, dziecko i tak najlepiej będzie bawiło się plastikowym kubkiem, który dostanie od stewardessy.

 

 

Czy zdarzyło się wam kiedyś za granicą coś naprawdę pechowego, np. zgubić dokumenty? Jak w takiej chwili zachować zimną krew?

Nie zdarzyło nam się, na szczęście. Myślę, że nie zachowałabym zimnej krwi, płakałabym i dramatyzowała. Także tutaj nie doradzę!

Jakie kosmetyki dla siebie i Teo obowiązkowo pakujesz w każdą podróż?

Dla Teo zawsze zabieram szczoteczkę elektryczną, bo odkąd ją mamy, synek megachętnie myje ząbki. Bierzemy też jego ulubioną pastę do zębów, żel do ciałka i oliwkę, czyli full zestaw. Moje dziecko łatwo się uczula i nie chcę eksperymentować na miejscu. Sprawdzam też przed wyjazdem, czy w kraju docelowym jest jego mleko, jakie mają pieluszki i chusteczki. Dlaczego? Ponieważ naszą pierwszą podróżą zagraniczną z Teo była Kopenhaga i nie wzięłam nic, myśląc, że to przecież takie prodziecięce miasto. Na miejscu okazało się, że w sklepach są jedne pieluchy i jedne chusteczki i ta marka uczuliła synka potwornie. Więc odtąd sprawdzam.

Dla siebie biorę całą artylerię kosmetyków do twarzy i do makijażu, ponieważ nie lubię eksperymentować w tej kwestii. Natomiast wszystko do ciała i włosów kupuję na miejscu.

Dzięki za rozmowę, Kasiu! Udanych podróży!

***

Rozmawiała: Dominika Janik

Leave a comment 3 komentarze

  1. Mój syn od 4 miesiąca życia przez kolejnych 4,5 mieszkał w przyczepie na półwyspie. Raczkował po plaży, nauczył się złazić z łóżka, wchodzić i wychodzić z przyczepy, pruł jak szalony do morza niezależnie od temperatury wody. Wiele osób reagowało zdziwieniem, że z takim malutkim dzieckiem mieszkam w tak niekomfortowych warunkach, a jedna mama nawet wysłała zdjęcie szwagierce, która nie ruszyła się na wakacje z domu, bo jej dziecko miało dopiero 11 miesięcy. Każdy działa tak, jak czuje. Pozdrawiam podróżników, my też ruszamy się coraz dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama