Aga, łapacze moli i domowe rojbry

Poznajmy się bliżej!

Dziewięć lat blogowania, kilka lat dzielenia się swoją pasją wnętrzarską i domowymi kadrami. Po drodze dwójka dzieciaków, a teraz seria warsztatów tkackich i podróże po całej Polsce. Poznajcie Agę, która pędzi na piątym biegu!

Złapała wiatr w żagle, ale udało nam się spotkać i porozmawiać przy kawie. Nasz cykl Poznaj blogera realizujemy dziś z marką Janod i Easywalker. Jeśli myślicie, że znacie Agę... to ręka do góry, kto wiedział, że była baristką?

 

Aga dawkuje nam swoją osobę, pojawia się i znika, ale jak już wrzuci zdjęcie, to nigdy nie jest to przypadkowy kadr. Kolor, światło, dobrane drobiazgi wnętrzarskie, piękne bukiety, a ostatnio wielobarwne motki z wełną. Rzadziej dzieci – każdy etap życiowy ma swoje prawa, zresztą Aga w mediach społecznościowych szuka dziś głównie inspiracji dekoracyjnych. Spotykamy się w piękny wiosenny dzień w poznańskim mieszkaniu i nasza rozmowa naturalnie krąży wokół kolorów, wełny, łapaczy moli, by zejść na ramki, grafiki i wazony. Zresztą trudno o tym nie rozmawiać, motki są wszędzie i jak się okazuje, mają nie tylko zastosowanie na warsztatach tkackich, które Agnieszka prowadzi. Dwójka poznańskich łobuziaków, czyli rojbrów, już wie, jak z nich zrobić słuszny użytek.

 

Wszędzie paletowniki, albumy, aparat w gotowości. Aga, gdzie jest w tym twój kącik do pracy?

Nie mam tak naprawdę swojego kąta do pracy. Nasze mieszkanie mieści się w starym domu z lat 70. i mimo że jest całkiem spore, to układ pomieszczeń nie jest bardzo funkcjonalny. Pracuję na kanapie, przy stole w kuchni, a nawet siedząc na dywanie na podłodze! Marzy mi się zrobienie minikącika biurowego w sypialni, jak tylko przeprowadzimy Młodszego Synka do Starszaka. Pracuję na 1/2 etatu, więc w ciągu tygodnia kilkanaście godzin spędzam poza domem – T. chodzi do żłobka, a do J. w tym czasie przychodzi niania. Łapaczowe sprawy i zdjęcia ogarniam w czasie drzemek Młodszego i wieczorami, kiedy chłopcy już śpią.

Aha, to witaj w klubie, jak większość mam! A blogowanie – czym jest, czym było?

Od jakiegoś czasu blog jako taki przestał mi przynosić tyle radości, co kiedyś. Na początku, 9 lat temu, był dla mnie sposobem na wnętrzarski „rozwój”. Podglądałam duńskie, norweskie i szwedzkie blogi, żeby „pooddychać” designem i wyjątkowym gustem Skandynawów. Po tak długim czasie nauczyłam się, co mi się podoba i co mogę przełożyć na nasze polskie realia, a co stało się już tak powszechne, że zaczęło mnie męczyć. Był dla mnie drogą do miejsca, w którym jestem teraz, więc mam do niego ogromny sentyment. Jednakże przy liczbie obowiązków i pasji, które sobie narzuciłam, prowadzenie go z choćby minimalną regularnością stało się mocno utrudnione. Jestem za to mocno przywiązana do Instagrama i planuję rozwijać swój profil.

 

 

 

Przyzwyczaiłaś nas do konkretnego stylu: podczas gdy wszyscy idą w biele i jasność, ty lubujesz się w klimatycznych, ciemnych kolorach, miksie nowego z retro… Inspirujesz!

Moim głównym źródłem inspiracji jest ostatnio Instagram i holenderskie/australijskie/skandynawskie konta. Tak, lubię ciemne kolory, wyraźne połączenia, miksowanie pozornie niepasujących do siebie wzorów. Kocham starocie, często buszuję na OLX, jeżdżę na pchle targi i nie boje się śmietnikowych zdobyczy. Coraz rzadziej korzystam z sieciówek, ale jeśli miałabym wskazać sklepy, w których kupuję, to byłoby to H&M Home i Tk Maxx – lubię kiedy przedmioty, które mamy, są unikatowe, więc staram się, aby te sieciówkowe, ogólnodostępne rzeczy były dodatkiem do tych pojedynczych, wygrzebanych gdzieś w sieci czy na starociach. Bardzo nie lubię kopiowania kropka w kropkę, a tak budowana baza daje mi szansę na bycie oryginalną.

Na sofie obok nas ląduje pies, który okazuje się wyjątkowo fotogenicznym zwierzem, wprost idealny model, by dołączyć do #dogsofinstagram. A tak serio, niezastąpiony z niego kompan do przytulasów, co zresztą demonstruje co i rusz. Chłopcy zajęli się zabawą, nowy garaż-stacja benzynowa Janod wciągnął ich na dobre. Tankowanie, naprawianie, nieskończone dyskusje z drewnianymi figurkami mechaników – zapowiada się niczym niezakłócona rozmowa.

 

Chłopcy zajęci, więc powiedz, co robisz tylko dla siebie? Jaki jest twój patent na relaks?

Uciekam na kawę do ulubionej kawiarni! Mniej więcej raz na dwa tygodnie mam moment totalnego zmęczenia materiału. Bezwzględnie muszę wtedy wyjść z domu. Jestem mocno żywiołowym, czasami zupełnie niepotrzebnie, nerwowym człowiekiem. Takie chwile sam na sam są jak wentyl bezpieczeństwa!

Wiem co czujesz! A jakie jest twoje ulubione miejsce związane z wnętrzami w Poznaniu?

Stara Rzeźnia, czyli targ staroci. A jeśli mam ochotę na design z wyższej półki, przeglądam sieć. Stacjonarnie nie bywam w galeriach meblowych i showroomach, bo to nie mój klimat.

 

 

Tkanie łapaczy. Jak to się w ogóle zaczęło?

Chciałam się zresetować, poszukać jakiegoś zajęcia, bo od zawsze lubiłam rękodzieło. W tkaniu zakochałam się, przeglądając Instagram.

Wróćmy do dzieciaków. Podobne charaktery czy dwie różne planety?

Starszy jest niesamowicie energicznym rojbrem. To ten moment, kiedy wydaje mu się, że jest już zupełnie dorosły i próbuje o wszystkim decydować sam. Zadziwia mnie sprawnością ciała – chodzimy na basen, próbowaliśmy już jazdy konnej, a hulajnoga i rower to spacerowy standard. Nie przepuści wieczornego czytania bajek i jest mistrzem składania puzzli.

Maluch jest małym inteligencikiem. Ma 20 miesięcy, a mówi już do nas zdaniami. Jest niesamowicie przytulaśny i czasami do szczęścia wystarczy mu po prostu potrzymanie za rękę. Jego spostrzegawczość i umiejętność obserwowania świata powodują sytuacje, które rozkładają na łopatki: ostatnio po cichu zajrzałam do pokoju, w którym się bawił, i zobaczyłam małego J., który stał obok swojego misia i trzymał w ręku zabawkowy stetoskop. Zaczął misia „badać” w taki sposób, w jaki robi to lekarz i powiedział: „jestem doktor, oddychaj!”. Dla mnie to kosmos!

A czy kwiaty to kolejne hobby, o którym nie wiemy?

Tak! Jestem totalną kwiaciarą. 10 lat temu zapisałam się na forum ogrodnicze i choć teraz nie mam czasu na czytanie go z taką regularnością jak kiedyś, to z przyjemnością wracam do roślinnych tematów. Giełda kwiatowa w Poznaniu to miejsce, które odwiedzam z dużą regularnością, a zamawianie z Holandii odmianowych host do ogrodu od wiosny do późnego lata  skutecznie rujnuje mój plan oszczędzania.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Z kwiatami to się domyślałam… A teraz zaskocz mnie: trzy rzeczy, o których na pewno nie wiem?

Nie cierpię horrorów – nie ma opcji, żeby ktokolwiek przekonał mnie do ich oglądania. Druga – cztery lata pracowałam jako barista w jednej z sieci kawiarni, wygrałam wewnętrzne zawody, które były biletem do wyjazdu na międzynarodowe zawody w Londynie. A tam przygotowałam kawę wg własnego pomysłu i… zdobyłam pierwsze miejsce za najlepszego bezalkoholowego drinka kawowego wśród zawodników z całego świata! A w domu nie mam kawy, co zawsze jest powodem do śmiechu wśród naszych znajomych! No i trzecia – skończyłam studia z tytułem mgr inż. i kompletnie nie robię nic związanego ze swoim wykształceniem.

A teraz jednym słowem o każdym: ulubiony kolor, film, książka?

Za bardzo kocham kolory, żeby wybrać jeden! Film? „Nietykalni”, a książka – kiedyś bardzo lubiłam całą Jeżycjadę i chyba czas sprawdzić, czy nadal to moje ulubione książki!

*

Wyszło słońce, a dzieci domagają się spaceru. Dobrze się składa, to okazja, żeby przetestować nowy wózek, w którym debiutuje Mały. Aga wybrała MINI by Easywalker Buggy XS – rozwiązanie dla osób, które cenią sobie kompaktowość i fajny, oryginalny design. Ważący zaledwie 6 kg wózek łatwo się składa (do rozmiarów bagażu podręcznego) i płynnie steruje (amortyzatory w każdym kole!), co przy miejskich chodnikach jest bardzo ważne. A do tego można go rozłożyć aż w 4 pozycjach. Przeczuwamy, że Mały, zmęczony zabawą, zaraz pójdzie na drzemkę. A może i nie?

 

zdjęcia: Paulina Kania

opracowała: Kasia Karaim

 

 

1 komentarz

  • Markdottir:

    Moja ręka w górze. Czytając bloga Agi jeszcze w czasach, kiedy pracowała jako barista i aranżowała kąciki w swoim pokoju (w domu rodzinnym chyba).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.