9 nowości książkowych, których nie możecie przegapić

Czyli co będziemy czytać z dziećmi tej jesieni

Po drodze z przedszkola mamy księgarnię. Dość niezwykłą, bo zamieszkałą przez koty. Leżą na książkach i wabią tłumy do dużej witryny, a tam... jesienna obfitość!

Tola, motyle, Ela! Dzieciaki reagują na znanych już im bohaterów, jak na przyjaciół. Zaraz potem zaczyna się wyliczanka pt. kup mi mamo, kup. No to wchodzimy, a tam… Półki wprost uginają się pod nowościami. Kolorowe okładki przywołują czytelników. Lubimy jesienne czytanki, nie będziemy sobie żałować lektury. Oto nasza dziewiątka, liczymy, że polecicie nam dziesiątą pozycję do kompletu.

*

„Jesień Toli” Anna Włodarkiewicz, ilustracje: Ola Krzanowska, Wydawnictwo Zielona Sowa 

Pamiętacie Tolę i jej wiosenne i letnie przygody z wydawnictwa Zielona Sowa? U Toli kalendarz idzie zgodnie z naszym, tu u nas i tam u niej kolorowych drzew i kasztanów nadszedł czas. Co słychać u znajomej czterolatki? Nudy się nie spodziewajcie. Na świecie pojawił się długo wyczekiwany kuzyn, rodzinne spotkania pachną piernikami, a za oknem ptasia gromada okazuje się najlepszym pocieszeniem na jesienne przeziębienie. Jesień jest piękna i wesoła, nawet, gdy bywa buro i mokro. Regaty w kałużach? Z tatą Tola może wszystko, aż do mokrych skarpetek! Już niebawem przygotuję dla was dużą recenzję, bo bohaterka stała się naszą domową ulubienicą i chętnie szerzej opowiemy wam dlaczego.

Książkę kupcie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

„Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty” Maciej Szymanowicz, Nasza Księgarnia

Sama już nie wiem, co zaintrygowało mnie najbardziej, fakty, mity, czy głupoty. Okładka autorstwa Macieja Szymanowicza rzuciła mi się w oczy natychmiast, a gdy doczytałam, że rzecz jest o krasnalach, poczułam, że tę pozycję Nasza Księgarnia wydała chyba z myślą o nas. Gustaw i Marianna podzielają tę teorię. Wiele faktów nas urzekło, najbardziej ten, że Święty Mikołaj jest największym krasnalem świata, a może jednak ten, że dowiedzieliśmy się, co sprawia, że tak trudno go zobaczyć?! Zmysł niewidzialności ma w… sami sprawdźcie gdzie. I jeszcze dlaczego w lasach tak dużo wyjątkowo pięknych muchomorów. I do czego krasnalom przydaje się galaretka wiśniowa. I jeszcze dlaczego nie należy zbyt często odkurzać mieszkania. Szkoda czasu na wyliczankę, koniecznie poznajcie krasnale lepiej! Obszerniejsza recenzja i rozmowa z autorem wkrótce.

Książkę kupicie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Mały atlas motyli” Ewa i Paweł Pawlakowie, Nasza Księgarnia

Ta pozycja spod skrzydeł Naszej Księgarni jest u nas w ciągłym obiegu. Pisałam już dla was recenzję. Książka zainspirowała nas też do naukowej zabawy w lepidopterologów. Kto stał się już właścicielem bogatego w treści i obrazki egzemplarza własnego, ten już wie, że to pozycja wciągająca. Wciągająca w świat motyli. Bo choć lubimy je oglądać, a niektórzy, znam i takich, biegać za nimi po łąkach, to wiadomości na ich temat miewamy mizerne. Jaki motyl jest każdy widzi, a co lubi jadać? Gdzie sypia? Czy lata w deszczu? Na te i wiele innych pytań, odpowiedzi znajdziecie w solidnym kartonowym tomiszczu. Fani artystycznych poczynań Ewy i Pawła Pawlaków, mogą liczyć na prawdziwą ucztę.

Książkę kupicie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Co mówi tata Alberta?” Gunilla Bergström, przekład: Katarzyna Skalska, Zakamarki

Uchylę wam rąbka tajemnicy, tata Alberta sypie złotymi myślami, jak z rękawa. Mawia na przykład, że czas to pieniądz, albo, że trzeba wszystko odkładać na swoje miejsce. Mądrą radą służy Albertowi, który nad porządek i plan przekłada chaos i tempo. Tym razem zaglądamy do ich domu w sobotnie przedpołudnie, które wypełnione jest całą długą listą obowiązków, by na szarym jej końcu pojawić się mógł zasłużony weekendowy relaks. Tym razem tata Alberta mówi niewiele, działa szybko, a Albert ambitnie dotrzymuje mu kroku. Co z tego będzie? Na pewno pewien bardzo interesujący deser! Powiem tylko tyle, nas Albert nie zawodzi i tym razem również nie zrobił nam psikusa. Książkę połknęliśmy, by po chwili delektować się nią raz jeszcze.

Książkę kupicie tu.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Wszystkie psy Eli” Catarina Kruusval, przekład: Katarzyna Skalska, Zakamarki

Ela jest już z pewnością waszą dobrą znajomą. Tym razem pokaże się wam w wersji marzycielki, a marzeniem Eli jest pies. Różne są jej wizje czteronożnego przyjaciela i różne wynikające z tych wizji problemy. Zabawny jest świat wyobraźni dziewczynki, która przez kolejne bogato zilustrowane strony, wciąga małego czytelnika w rytmiczną opowiastkę. Finał przyjemny, wywołujący Elę do świata dziejącego się tu i teraz, w którym to pojawia się urocze stworzenie. Czy nowy bohater to zapowiedź kolejnej części książki, którą tak bardzo polubiły młodsi czytelnicy? Tak może być, póki co, cieszmy się tą najnowszą.

Książkę kupicie tu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Okropny rysunek!” Johanna Thydell, ilustracje: Emma Adbåge, przekład: Katarzyna Skalska, Zakamarki

Wśród nowości od Zakamarków, ta jakoś wyjątkowo mnie poruszyła. Lubię tę dziecięcą literaturę, która nie stara się o specjalne fajerwerki, nie zabiera nas w odległe, autorowi tylko znane światy, a opowiada trochę o nas, naszym domu, zwyczajach, codzienności. Taka właśnie jest ta książka. Akcja rozgrywa się niespiesznie, a wszystko mówi o tym, że Inka chciałaby rysować tak pięknie jak jej o trzy lata starszy brat. Ależ on potrafi, ależ on zadziera nosa i zasłania kartkę! A Inka nawet nie wie, co chciałaby narysować, nie mówiąc już o tym, że i tak nie będzie umiała tak pięknie, jak on. Happy end tej historii jest pięknie prosty, jak ona cała. Na moje dzieci zadziałała bardzo, obecnie chętniej niż za rysowanie biorą się za wycinanki. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w książce.

Książkę kupicie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Jestem artystą” Marta Altés, przekład: Marta Bręgiel-Pant, Wydawnictwo Tako

Są na świecie artyści wyjątkowi! Tacy, którzy inspirację czerpią z każdej napotkanej na swojej drodze rzeczy. Do tego swą rozbuchaną kreatywność, którą swobodnie mogliby obdarzyć pół przedszkola i nadal nie osiedli by na twórczych laurach, odpalają niczym rakietę i działają w twórczym uniesieniu non-stop. Taki jest właśnie bohater tej wesoło i kokieteryjnie zilustrowanej książki, którego jeszcze nie znacie, ale ulec możecie wrażeniu, że bardzo wam kogoś przypomina… Stałym odbiorcą jego dość abstrakcyjnej sztuki jest jego mama. I jak to mama, pełne ma ze swym artystą ręce roboty, a wszystko wskazuje na to, że będzie miała jej znacznie więcej. Mamo artysty, nie zasypiaj!

Książkę kupicie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Tato zdobądź dla mnie Księżyc” Eric Carle, przekład: Lena Hadder, Tatarak

Twórczość Pana Erica znamy i kochamy odkąd na świecie pojawił się Gucio, czyli od lat już sześciu. Nie wiem, jak to robi, że prostymi słowami, powtórzeniami brzmiącymi niczym refren w piosence, buduje historie, których na pamięć uczą się dzieci i rodzice z całego niemal świata. Najnowsza pozycja, funduje nam dawkę, jak zwykle uroczej abstrakcji i rytm, w którym poznajemy dziewczynkę marzącą o Księżycu i jej tatę, który marzenie to stara się spełnić. Czy mu się uda? Tatusiom udają się różne czary. Kartonowe wydanie z rozkładówkami przypadnie do gustu poszukiwaczom sekretów i niespodzianek.

Książkę kupicie tu

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Czujemisie” Agata Królak, Wydawnictwo Dwie Siostry 

Kilka już lat temu „Różnimisie” i „Robimisie”, poprzednie tomy tej poważnej, lecz nie na serio, lektury królowały u nas w domowej biblioteczce. Może chętniej sięgała po nie Marianka, której książki trafiły się po starszym barcie. Faktem jest, że to pierwsze tytuły, które Gustaw sam czytał siostrze, liter nie znając przy tym wcale. „Czujemisie” ucieszyły mnie bardzo i dzieci moje też zasiadły do lektury ochoczo, tłumacząc się już jedno przed drugim, że to książka dla dzidziusiów  i tylko zerkną. I tu nastąpiło jedno z większych zaskoczeń, książka jest kierowana do czytelników nieco starszych niż poprzednie i dla czterolatki okazała się tak samo fascynującą księgą zagadek o emocjach, jak dla sześciolatka. Co czuje miś, którego ulubiony kolega wyjechał na całe wakacje? Co czuje ten, który jest u cioci niemającej żadnych zabawek? Jak to jest być podekscytowanym, a jak rozżalonym? Dzieciom niełatwo jest rozróżniać i nazywać emocje, „Czujemisie” będą ich cierpliwymi przewodnikami.

Książkę kupicie tu.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Jak się czujecie z tymi pozycjami? Może któreś macie już na półkach? Koniecznie polećcie nam jesienną dziesiątą nowość, tę która skradła wasze czytelnicze serducha.

2 komentarze

  • Ola:

    nie wiem czy jest to nowość, nawet nie wiem czy książka jesienna, ale do mnie, mamy trójki Czerwony Kapturek wracał zawsze jesienią 🙂 i teraz ponownie przy 15 miesięcznym synku – wydanie kartonowe z serii poznaje dzwięki ( wyd. Yoyo Books) krótka historia wzmocniona dźwiękami, daje klimat radiowego słuchowiska. On uwielbia, czytam od miesiąca średnio 10 razy dziennie 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.