Rozmowa, spotkanie

13 grudnia

Wędrówka nad Morskie Oko

Kasia wraz z mężem i małym Jankiem są w drodze, niemal bez przerwy. Eksplorują z rozmachem polskie drogi, dróżki i pagórki, w każdą ze swoich podróży zabierając syna. Na początku grudnia wybrali się w trójkę do Zakopanego, gdzie pośród malowniczo ośnieżonych szczytów, podziwiali wspólnie skute lodem Morskie Oko.

Ta majestatyczna biel i wszechogarniająca cisza dają potrzebny w czasie przedświątecznego zamętu odpoczynek i resetują z nadmiaru bodźców. Kasia, która stworzyła własną wersję fińskich pudełek do spania dla niemowląt, podkreśla, że kontakt z naturą jest dla nich kluczowym doznaniem i otwiera człowieka, także tego maleńkiego, na świat. Bardzo zapadła nam w pamięć jeszcze jedna, błyskotliwa myśl Kasi: Kompotu z suszu niby nikt nie lubi, a jednak każdy wypija swoją szklankę po wigilijnej kolacji. Tylko owoce wyjadają mama z babcią. To coś, co dzieje się każdego roku i to chyba właśnie o tę powtarzalność tutaj chodzi. Wiwat powtarzalność! Zapraszamy do uważnego przeczytania 15 kartki z naszego adwentowego kalendarza.

***

Czym są dla Was Święta?

To wyjątkowy czas, kiedy każdemu mięknie serce. Nawet jeśli się ich nie lubi, to nie sposób ich choć w niewielkim stopniu nie celebrować. Zawsze trzeba coś przygotować, kupić, zadzwonić do babci czy mamy i omówić, kto czym się zajmie. W tym roku święta będą dla nas jeszcze bardziej wyjątkowe, ponieważ pierwszy raz będzie z nami Janek. My we trójkę jako rodzina, to coś o czym od dawna marzyliśmy. Mam ogromną nadzieję, że nasz synek również poczuje magię tego czasu. Już niedługo będziemy patrzeć, jak budują się wspomnienia jego i jego kuzynów. Jeszcze kilka lat i będą razem czekać na prezenty, wariować i psocić. Dokładnie tak, jak my to robiliśmy w dzieciństwie.

 

Processed with VSCO with f2 preset

31518405046 30747420450

 

Twoje świąteczne wspomnienie z dzieciństwa?

Zawsze gdy wyjeżdżaliśmy na Boże Narodzenie do rodziny ze strony mojego taty, do Starachowic, święta zaczynały się dzień przed Wigilią. Wieczorem, po długiej wyprawie samochodem, dojeżdżaliśmy do babci i dziadziusia, gdzie pachniało już tak, że ciężko było czekać do wigilijnej uczty. Babcia lepiła pierogi, piekła ciasto drożdżowe, gotowała zupę grzybową. W wigilię znowu krzątanina w kuchni, a to był teren zakazany dla wszystkich dzieci. Babcia, mama i ciocia strzegły wejścia jak lwice. A my czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę i kolację wigilijną, bo to oznaczało, że zabawa w rozdawanie prezentów tuż tuż.

Bez czego nie wyobrażasz sobie świąt?

Zdecydowanie bez rodziny. To ten czas w roku, kiedy byłoby mi bardzo smutno, gdybym była daleko.

31184323390

I bez pierogów z kapustą i grzybami, które zawsze znikają z wigilijnego stołu jako pierwsze. Bez sernika mamy, z polewą czekoladową – kocham go, mimo, że zjedzenie jednego kawałka nie jest prostą sprawą. Muszę wydłubać wszystkie rodzynki, za którymi nie przepadam. Pusto byłoby też bez kompotu z suszonych owoców. Tego kompotu niby nikt nie lubi, a jednak każdy wypija swoją szklankę po wigilijnej kolacji. Tylko owoce wyjadają mama z babcią. To coś, co dzieje się każdego roku i to chyba właśnie o tę powtarzalność tutaj chodzi.

Co przygotowaliście wspólnie w naszym kalendarzu adwentowym?

Uwielbiamy spacery po lasach, łąkach i górach, wszędzie, gdzie jest naturalnie i dziko. Zawsze śmiejemy się, że spacer zaliczony, jak spotkamy na drodze sarenkę czy liska. Polska jest dla nas tak piękna, że chciałoby się ją całą poznać. Dziś chcielibyśmy Was zainspirować do poznawania pięknych miejsc w waszych okolicach, bo z pewnością jest takich mnóstwo. Może wybierzecie się na spacer i będziecie cieszyć się przyrodą. Marcin zawsze przegląda mapy i wyszukuje szlaki, którymi jeszcze nie szliśmy. Tym razem wybraliśmy się na trochę dłuższą wędrówkę w Tatry. W górach zima w pełni. Zabraliśmy sanki, narty i wyruszyliśmy nad Morskie Oko. Uwielbiamy to miejsce o tej porze roku. Zamarznięte jezioro, wszędzie biało. Zobaczcie sami jak pięknie, cicho i spokojnie.

307470566833074705685331518406243

Te spacery są też dla nas ważne, bo zależy nam, aby Jaś miał jak najwięcej kontaktu z przyrodą i obcował z naturą od najmłodszych lat. Ma dopiero 8 miesięcy, a zeszliśmy z nim już chyba wszystkie  Dolinki Podkrakowskie i kilka niższych gór. Od początku nosimy go najpierw w chuście, a później w nosidełku. Sami dzieciństwa spędziliśmy na podwórkach, chodząc po drzewach i grając w piłkę. Tego samego chcielibyśmy dla Jasia. I mimo, że czasy trochę się zmieniły i sami mocno wsiąknęliśmy w świat internetu, to staramy się korzystać z natury, która nas otacza.

 

Leave a comment 1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama


Warto przeczytać